piątek, 11 sierpień 2017 09:27

Grupa Raj Fruit: Najbardziej satysfakcjonującą zmianą byłoby zniesienie embarga

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Co powinno się zmienić, żeby polskie sadownictwo znów „stanęło na nogi”? - Przede wszystkim należy ograniczyć liczbę przepisów i urealnić te przepisy.
W tej chwili biurokracja, której jesteśmy poddani, jest koszmarna (...) Nie mamy cen gwarantowanych, a o cenie owoców i warzyw, która może zmieniać się nawet kilkukrotnie w ciągu jednego miesiąca decyduje wielkość podaży, warunki pogodowe, zachowanie konkurencji, możliwość i warunki zbytu, ilość – mówi serwisowi www.sadyogody.pl., prokurent Organizacji Producentów Owoców i Warzyw GP,,Raj-Fruit” Danuta Krzyżanowska.

Produkujecie zarówno owoce jak i warzywa. Czy to było świadome założenie, czy po prostu tak wyszło?

Danuta Krzyżanowska: To było świadome założenie. Jesteśmy jako producenci uzależnieni od pogody, nasze starania, nakłady niweczą nawałnice, przymrozki, gradobicia, susze. Różnicując produkcję, rozkładając ją na różne tereny, chcieliśmy się zabezpieczyć przed stratą większości plonów. Gdy wymarzną nam jabłka, mamy truskawkę, gdy coś stanie się z truskawką, mamy warzywa, na przykład brokuł czy kalafior, które sadzi się w maju, czerwcu już po ewentualnych przymrozkach wiosennych. To było założenie, żeby nie zostać w danym roku z niczym. Tym bardziej, że jako grupa producencka jesteśmy zobowiązani do zakupu owoców i warzyw głównie od wspólników. Od producentów nie będących wspólnikami grupy czy organizacji możemy zakupić i sprzedać do 50% całkowitej wartości sprzedaży w danym roku. 


I tak na przykład w tym roku czereśnia „poległa”?

Czereśnia poległa, co potwierdza słuszność naszej decyzji. Nie zanosi się również na to, żeby było jabłko, z powodu przymrozków i gradobicia, ale mieliśmy dość dużo truskawki, której cena była wysoka w tym roku, co dało zadowalające obroty finansowe. Tego samego spodziewamy się po warzywie. Liczymy, że to pozwoli nam przynajmniej na utrzymanie obiektów.

Wzrasta moda na zdrową żywność, brokuł staje się coraz bardziej popularny…

Brokuła i kalafiora produkujemy głównie dla zakładów przetwórczych do mrożenia i do sprzedaży w kraju. Ceny w zeszłym roku były zadowalające i liczymy na to, że w tym roku będzie podobnie.

Staracie się przeprofilować produkcję?

Produkujemy dużo jabłek odmiany Golden Delicious i Gala. Oczywiście robimy nowe nasadzenia, staramy się sadzić to, czego potrzebuje rynek, ale kto da gwarancję, że dana odmiana będzie się sprzedawać za 10 lat? Nikt nie zaryzykuje postawienia na jedną czy dwie odmiany ponieważ produkcja jabłek jest produkcją wieloletnią. Nakłady na wymianę nasadzeń są wysokie a na zyski trzeba czekać kilka lat. 

Nie ma gwarantowanych cen i to jest problem, w naszym kraju panuje ciągła huśtawka cenowa, często poniżej kosztów produkcji i przechowywania.

Więc może rozwiązaniem jest produkcja ekologiczna? Macie plany produkcji ekologicznej?

Póki co nie. Rozmawialiśmy z producentami, ale nie są specjalnie zainteresowani. Trochę ciężko jest przestawić się na ekologię w takim zagłębiu sadowniczym w jakim się znajdujemy. Zresztą, to jest moda, dziś jest, a jutro może jej nie być. U nas przecież nigdy nic nie wiadomo. Mamy produkcję zintegrowaną, mamy certyfikaty GlobalG.A.P., przeprowadzamy badania na pozostałości środków ochrony roślin w laboratorium w Słomczynie. Kontrahenci zwracają na to uwagę, choć na cenę produktu nie ma to wpływu.

Może więc warto inwestować w promocję polskich owoców i warzyw?

Powinno się, ale jak na razie nie widzę efektów dotychczasowych działań promocyjnych. Polskie jabłko przemysłowe jest cenione w Europie, ale deserowe? Nie wiem...

Co więc powinno się zmienić, żeby polskie sadownictwo znów „stanęło na nogi”?

Przede wszystkim powinno się ograniczyć liczbę przepisów i urealnić te przepisy. W tej chwili biurokracja, której jesteśmy poddani, jest koszmarna. Na przykład w lutym wyszło rozporządzenie o obowiązku zawierania szczegółowych umów z dostawcami. Przepis ten budzi wiele kontrowersji w jego realizacji albowiem ani kupujący ani sprzedający nie podpisze umowy na zakup-sprzedaż owoców czy warzyw z ustaloną ceną na dany rok. Nikt nie jest w stanie jej przewidzieć, ponieważ tak jak wspominałam wcześniej nie mamy cen gwarantowanych, a o cenie owoców i warzyw, która może zmieniać się nawet kilkukrotnie w ciągu jednego miesiąca decyduje wielkość podaży, warunki pogodowe, zachowanie konkurencji, możliwość i warunki zbytu, ilość. 

W lipcu z kolei wyszło nowe rozporządzenie w sprawie świadectw fitosanitarnych, znacznie utrudniające ich uzyskanie.

Najbardziej jednak satysfakcjonującą zmianą byłoby zniesienie embarga.
źródło: http://www.sadyogrody.pl/handel_i_dystrybucja/106/grupa_raj_fruit_najbardziej_satysfakcjonujaca_zmiana_byloby_zniesienie_embarga,10671.html

Czytany 69 razy Ostatnio zmieniany środa, 16 sierpień 2017 07:54

Informator

Informacja

Szukaj

Wiedza sadownicza

  • 1
  • 2

Reklama

Ciocia Jabłonka i Wujek Seler